środa, 3 czerwca 2015

w oczach Rita ep.7

Uciekając przed patrolem czuł że robi coś szalonego, kręciło go to.
  Już wiedział dlaczego nie kochał Lisy.Była piękna ale nudna. Nie pociągało go w niej nic. Nawet jej delikatne dłonie i długie palce. Kogoś innego by podniecały ale nie Johna. On potrzebował kogoś spontanicznego, zabawnego. Kogoś przy kim czułby że żyje. Na przykład Rite. Ma takie same pasje jak on, jest piekna, seksowna, mądra, spontaniczna, Ideał. To był jego pieprzony ideał. 
   Zatrzymali się pare przecznic dalej kiedy to zgubili goniący ich patrol.
- Boże co to było- powiedziała smiejąc się i dysząć ze zmęczenia. On także się zaśmiał
-Chyba już czas na mnie. Dobranoc John.- spojrzała na niego, na jego usta i gorąco pocałowała.
Z Lisą nigdy czegoś tak pięknego nie przeżył. Może dlatego że była to po prostu Lisa. Zawsze nie w humorze na seks czy jakieś czułości.Nie dziwić się że John aż tak się podniecił widząc pół nagą Ritę skoro nie widział rozebranej kobiety od 2 lat.
  Była coraz dalej, aż znikła gdzieś w ciemnościach. John ruszył w stronę parkingu zastanawiajac się gdzie zosatwił auto.
  Jadąc o niczy innym nie myślał jak o Ricie. Układał w głowie scenariusze następnych spotkań. Cały czas czuł jej ciepłe usta na swojej szyji, jej szczupłe uda miedzy swoimi. Jej zapach, jej smak, jej dotyk.

W oczach Rity ep.6

  Pływali, chlapali i podtapiali się jak małe dzieci. Wrócili na brzeg. Woda była zimna dlatego Rita bezwarunkowo zaczeła się trząść z zimna. Dał jej swoją koszulkę która na niej wyglądała jak piżama. Widząc że dziewczyna wciąż się trzesie, John podszedł nieśmiali i przytulił ją. Boże jak cudownie- pomyśłał. Rita nie miala nic przeciwko, wręcz widać było po jej uśmiechu że podobało jej się to tak bardzo jak jemu. John dawno nie czuł się tak szczęśliwy jak teraz. 
  Rita złapała go za rękę. Nie spodziewał się tego. Dreszczyk podniecenie obiegł całe jego ciało. Chciał tego. Drugą ręką śmiale złapał ją za biodra. Przyciągnął delikatnie do siebie i pocałował.
Całował ją tak jak jeszcze żadną kobiętę w sowim życiu, z uczuciem. Nie mógł lepiej sobie tego wyobrazić. Całowali się długo i namiętnie. Dopóki Lisa nie zadzowniła. To go rozproszyło. Nie wrócił do domu ale zaczął sobie uświadamiać że tak nie może być. Że ona jest młoda, za młoda.
  Zdrowy rozsądek znowu gdzieś się zgubił i John dał się ponieść. Położyli się na piasku.
Usiadła na niego i momentalnie stracił kontrole nad swoim członkiem. Zaczeła delikatnie całować go po szyji jadąc coraz niżej. Ściągnął koszulkę. Zobaczyła pełno małych tatuaży. Jeszcze bardziej zaczęła go pragnąć. To wszystko działo się tak szybko. Nie chciał ściągać jej koszulki, chociaż bardzo miał ochotę. Czekał aż zrobi to sama, po kilku minutach zrobiła to. Gdy zobaczył jej piękne, krągłe piersi, totalnie stracił nad sobą kontrolę. Przewróćił ją na piasek i zaczą całować namiętnie po szyji, piersiach i brzuchu, schodząc coraz niżej. Ściągnął spódniczkę. Miała zabawne majteczki, w żyrafy. Zaczął się śmiać. Rozśmieszyło go to.
- Coś nie tak ? - spytała zakłopotana nie wiedząć do końca o co chodzi.
- Żyrafy- nie umiał powstrzymać śmiechu.
Śmiali sie oboje, tak głośno że w domku przy plaży pozapalały się wszystkie światła, tak głośno że pobudzili wszystkie psy w okolicy, tak głośno że przyszedł patrol nocny.

W oczach Rita. ep.5

- Tylko nie wróć za późno- powiedziała bez większego wgłębiania się w temat.
John wyszedł i odpalił swoj nowy samochód na który tak ciężko pracował. Zostawał po godzinach i robił wszystko by dostać podwyżkę.Udało mu się. A oto stał całkiem nowy Mercedes Benz e 350 na jego podjeździe.
  Przed budką z lodami czekała już na niego Rita. Wyglądała pięknie, zjawiskowo, inaczej niż zawsze. Czerwona szminka delikatnie podkreślała jej pełne usta a spódniczka odsłoniła zgrabne nogi które zawsze skrywała pod luźnymi dresami. Boże, gdybym mógł mieć teraz 20 lat- powtarzał sobie w głowie. Ogarnął go strach, bał się że zrobić coś nie tak, że nie będzie trzymał rączek przy sobie. Chwile jeszcze siedział w samochodzie. Pozbierał myśl i wyszedł.
  Przywitał się i skomplementował jej wygląd. Uśmiechneła się. Cieszyła się że jest tu z nią.
Mecz skończył się tak szybko jak zaczął. Korzystajac z faktu że jeszcze po nią nikt nie przyjechał, zaprosił ją na kebaba. Nie przepadał za kebabami, ale w pobliżu nie było żadnego miejsca gdzie mógłby ją zabrać, a w restauracja nie była odpowiednim miejscem. Zbyt oficjalnie.
  Godziny mijały a po nią nadal nikt nie przyjeżdżał. Chciał żeby z nim była ale ciekawość nie dawała mu spokoju i wkońcu spytał.
- Rodzice po Ciebie nie przyjeżdżają ?
- Nie, nie ma ich. Wyjechali za pracą do Australii.- wszytskie emocje gdzieś znikły z jej twarzy. Dołeczki już nie były prawie widoczne a oczy nic nie mówiły.
  Ruszyli w stronę plaży. Dobijała północ a oni leżeli na prywatnych leżakach śmiejąc się.
John chciał by ta noc trwała wiecznie. Było idealnie.
  Zaczeli się rozbierać. John oparł się pokusie i spojrzał na pół nagą Rite która biegnie w stronę morza. Nim zdążyła dotknąć jaką kolwiek częścią ciała wodę, John dogonił ją, wziął na ręcę i pobiegł w cimną niekończącą sie otchłań, zwaną morzem.

wtorek, 2 czerwca 2015

W oczach Rita ep.4

John i Rita stali się sobie bliscy, naprawdę bliscy. Od temtego dnia biegali razem codziennie. Dzień w dzień od 6:00 do 8:00. Nie mógł już sobie pozwolić na opuszczenia dnia w pracy, o ile chciał ją mieć. A rachunki trzeba było jakoś spłacać. 
  Sobotni poranek, znów spotykają się przy starym placu.Tylko że tym razem Rita coś niesie. To bilety na wieczorny mecz drużyn bejsbolowych z jej szkoły.
- Dziś wieczorem na boisku przy mojej szkole jest mecz, no i mam dwa bilety. Nie poszedłbyś ze mną ? Wiem że to głupie ale nie mam kogo zabrać- uśmiechła się. Nie mógł odmówić, chociaż powinien. Bardzo chciał iść z nią na ten głupi mecz. Nie ważne było kto gra, ważne było że byłby z nią.
- Z chęcią ale miałbym się pojawić tam jako kto? Ojciec,wujek,kolega taty? Nie boisz się jak znajomi zaeragują ? - Nie chciał tego mówić ale gdzieś mu w głębi został zdrowy rozsądek.
- Nie. W szkole mam mało znajomych. Może tam z jakieś 2 koleżanki. Możesz figurować jako mój wujek- zaczęła się śmiać a on razem z nią. Zgodził się. 
  Dobijała powoli 19 a John juz prawie gotowy. Wypsikał się najdroższymi perfumami, uczesał sie najlepiej jak mógł i ubrał się w najlepsze ciuchy. Oczywiście nie żadne garnitury ale jakąś czarną bluzkę od Tomma Hilfigera i jakieś Jeansy z Levisa podpadające pod męskie rurki. Wyglądał obłednie. Krótka bluzka ukazywała jego wytatułowaną rękę. Zawszę biegał w bluzie więc Rita nigdy nie widziała jego tatuaży.
  Lisa zrobiła jakieś zdrowe danie którego John już miał potąd. Zawsze gotowała to samo. Sałatka francuska z kurczakiem. Weszła do sypialni żeby oznajmić Johnemu że kolacja gotowa. Zauważyła że jest ubrany inaczej niż zawsze, nie miał na sobie dresu i spranej koszulki.
- A Ty gdzie się wybierasz ? - zapytała ozięble.
- Idę z kumplami z pracy do baru. - wymyślił coś na szybko. Nie chciał się przyznawac że idzie z o 20 lat młodszą dziewczyną na mecz. Nie chciał by sobie nie wiadomo co o nim myślała. Jeszcze przy rozwodze posądziła by go o zdradę i zgraneła większośc wspólnego majątku. Lisa nie była głupia, nie była też miła ani kochana. Lisa to była Lisa. Przykładna matka ale nie żona.

W oczach Rita. ep.3

John musiał być w domu na 8 żeby zdążyć sie przyszykować i dojechać do pracy.Nie chciał iść. Nim poznał Ritę chodzenie do pracy dawało mu choć troche przyjemności. Przynajmniej tam mógł na chwilę pobyć sam.Praca była tak jakby jego miejscem ucieczki przed problemami. Niezapłacone rachunki, kłotnie z Lisą czy używki syna. Kochał go bardzo mocno ale nie tolerował tego w jaki sposób się bawi. Uważał że marnuje swoję zdrowie, dlatego też wysłał go na odwyk. Za 2 dni ma wrócic do domu.
  John nie poszedł do pracy, dał się ponieść chwili.Chciał zrobić coś szalonego Dla 36 latka który ma prawie pełnoletniego syna i dla którego każdy dzień wyglądał tak samo, opuszczenia dnia pracy było czymś naprawdę szalonym.
  Przy Ricie czuł się wyjątkowo, może i młodo. Była piekna wręcz oszałamiająca. Nie rozumiał jak taka młoda, fajna dziewczyna może chcieć biegać z takim starym typkiem jak on. Ale no tak to wkońcu tylko bieg. John oczywiście chciałby czegoś więcej jak każdy oczarowany facet. Pragnął jej. Pragnął od smamego wejrzenia. Wiedział że tak nie można ale nie umiał powstrzymać swojego testosteronu. Buzował w nim na sam jej widok. Na same mysli o niej.- Jezu ona była taka piękna ,mądra ,seksowna.
  Wybiła 9:30, zmęczeni biegiem postanowili sobie zrobić dłuższą przerwę niż wcześniej. Przysiedli na pobliskiej ławce i zaczeli rozmawiać. Może i o niczym, ale doprowadzali się do łez ze śmiechu.
Po 9 zaczął się robić natłok ludzi pomimo tak spokojnej dzielnicy jaką jest Mine. Nie była ona ogromna ale z ludzi którzy ich mijali i się witali nikogo nie znał, zupełnie nikogo. Może dlatego że to był czas kiedy to juz powinien być w pracy od pół godziny ? Pracował do 17:00 dlatego też rzadko miał siłę gdzieś jeszcze wychodzić. Zakupy i czynności dnia codziennego robiła Lisa. On tylko pracował.

W oczach Rita ep.2

Budząc sie po 5, John poczuł lekki dreszczyk podniecenia, który obiegł całe jego ciało. W tej chwili, jedyne czego pragnął to mieć znów te pieprzone 20 lat. Chciał tą swoją młodość przeżyć jeszcze raz, bez Lisy. To ona sprawiła że John stał się młodym ojcem i starcił te swoje najlepsze lata życia. W wieku zalediwe 18 lat stał się ojcem Ryana. Jedynego i prawie pełnoletiego syna.
  Dobijała 5:15 a John wciąż leżał. Dał się ponieść refleksją nad swoim jakże nieudanym życiem.
Lisa leżała obok, oczywiście pod własną kołdrą. Spali razem ale nie jako małżeństwo. Ich relacje były bardziej na stopie przyjacielskiej niż na miłosnej.
  Wkońcu wstał, wiedział że ten dzień bedzie dobry. Zjadł coś na szybko, umył zęby i ubrał się w swoje ulubione dresy. Przed wyjściem spojrzał jeszcze w lustro czy na pewno wygląda dość dobrze by pokazać się Ricie.
  Umówili się przy starym placu zabaw obok Corps Street. Był tak podekscytowany że czekał już na nią od 5:45. Z daleka 2 po 6:00 zaczął dostrzegać Ritę.Cieszył się, gdyby miał 10 lat to skakał by z radości. W jego wieku już raczej nie wypadało.
 Rozpoczeli rozmowę normalnię od słowa " cześć", później " co u Ciebie" itd.Po krótkim dialogu ruszyli w bieg.
-Rita, tak właściwe to dlaczego tutaj jesteś ze mną? Z typkiem spod ciemnej gwiazdy który pojawił się ni stąd ni zowąd. W dodatku prawie o 20 lat starszym.
- W sumie to nie wiem. Wydajesz się po prostu miły. A różnica wieku chyba nie przeszkadza w wspólnym bieganiu ?- uśmiechneła się
- No nie. - odwzajemnił uśmiech, w głębi duszy bał się jej odpowiedzi ale samo pytanie nurtowało go od początku spotkania. A właściwe od poprzedniego dnia.
 

W oczach Rita ep.1

   -Będę za godzinę, możę dwie - z lekką obojętnością oznajmił John wychodząc jak codzień pobiegać.
- Kup mleko po drodzę- woła Lisa.Bez odpowiedzi.W ich małżeństwie nie działo się za dobrze. Pytanie czy istaniało w ogóle jakieś małżeństwo ? Nie, to była tylko papierek. Te dwie osoby już nic nie łączyło.Nic... może poza wspólnym dzieckiem, domem i psem.
  John jak co ranek biegł dróżką 43 znajdującą się na Corps Street.W słuchawkach właśnie kończył się kawałek Houses- Soak It Up, kiedy napadły go niechciane myśli o rozwodzie. Miał 36 lat, nie chciał do końca życia żyć z kobietą ,do której już dawno nic nie czuje. Kochał swoje dzieci ale nie żone. To uczucie gdzieś odeszło, pstrykło. Uniosło się a później pękło jak bańka.
 Zawsze biegał sam. Nikogo nie mijał, może tylko z wyjątkiem pana Barneya który zawsze o 6 rano chodził do sklepu po świeży chlebek. Tego dnia było inaczej. 
 Z daleka truchtał jakiś kształt. Po czasie ten jakże przyśpieszający kształt stał się kobietą.
Młodą kobietą, właściwie dziewczyną. Piękną, wysportowaną dziewczyną. Zielone oczy, ciemne włosy i przepiękny uśmiech. Wyglądała może na 17-18 lat. John z niewiadomych przyczyn przystanął. Sam nie wiedział co czyni.Zatrzymał piękną biegaczkę i spytał o imię. Rita, miała na imię Rita. pomyśłał.- Jezu co ja wyprawiam. Był zażenowany tym co robi ale także z niewiadomych przyczyn podobało mu się to. Stali i rozmawiali, tak po prostu. Czas mijał nieubłaganie, a praca goniła. Musiał wracać, wziąśc pryszic, zjeść i jechać do pracy. Tak bardzo nie chciał, tak bardzo dobrze mu się rozmawiało, tak go zachwyciła. Pożegnał się, musiał. Ale zdążyli się umówić na wspólne bieganie jutro o 6.  
  W pracy, w domu, w łóźku. Wszędzie myśłał o Ricie. Nigdy nie czuł czegoś takiego.Był jak zaczarowany. Nie skupiał się, nie słuchał. W oczach miał tylko Ritę...