wtorek, 2 czerwca 2015

W oczach Rita ep.4

John i Rita stali się sobie bliscy, naprawdę bliscy. Od temtego dnia biegali razem codziennie. Dzień w dzień od 6:00 do 8:00. Nie mógł już sobie pozwolić na opuszczenia dnia w pracy, o ile chciał ją mieć. A rachunki trzeba było jakoś spłacać. 
  Sobotni poranek, znów spotykają się przy starym placu.Tylko że tym razem Rita coś niesie. To bilety na wieczorny mecz drużyn bejsbolowych z jej szkoły.
- Dziś wieczorem na boisku przy mojej szkole jest mecz, no i mam dwa bilety. Nie poszedłbyś ze mną ? Wiem że to głupie ale nie mam kogo zabrać- uśmiechła się. Nie mógł odmówić, chociaż powinien. Bardzo chciał iść z nią na ten głupi mecz. Nie ważne było kto gra, ważne było że byłby z nią.
- Z chęcią ale miałbym się pojawić tam jako kto? Ojciec,wujek,kolega taty? Nie boisz się jak znajomi zaeragują ? - Nie chciał tego mówić ale gdzieś mu w głębi został zdrowy rozsądek.
- Nie. W szkole mam mało znajomych. Może tam z jakieś 2 koleżanki. Możesz figurować jako mój wujek- zaczęła się śmiać a on razem z nią. Zgodził się. 
  Dobijała powoli 19 a John juz prawie gotowy. Wypsikał się najdroższymi perfumami, uczesał sie najlepiej jak mógł i ubrał się w najlepsze ciuchy. Oczywiście nie żadne garnitury ale jakąś czarną bluzkę od Tomma Hilfigera i jakieś Jeansy z Levisa podpadające pod męskie rurki. Wyglądał obłednie. Krótka bluzka ukazywała jego wytatułowaną rękę. Zawszę biegał w bluzie więc Rita nigdy nie widziała jego tatuaży.
  Lisa zrobiła jakieś zdrowe danie którego John już miał potąd. Zawsze gotowała to samo. Sałatka francuska z kurczakiem. Weszła do sypialni żeby oznajmić Johnemu że kolacja gotowa. Zauważyła że jest ubrany inaczej niż zawsze, nie miał na sobie dresu i spranej koszulki.
- A Ty gdzie się wybierasz ? - zapytała ozięble.
- Idę z kumplami z pracy do baru. - wymyślił coś na szybko. Nie chciał się przyznawac że idzie z o 20 lat młodszą dziewczyną na mecz. Nie chciał by sobie nie wiadomo co o nim myślała. Jeszcze przy rozwodze posądziła by go o zdradę i zgraneła większośc wspólnego majątku. Lisa nie była głupia, nie była też miła ani kochana. Lisa to była Lisa. Przykładna matka ale nie żona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz