Już wiedział dlaczego nie kochał Lisy.Była piękna ale nudna. Nie pociągało go w niej nic. Nawet jej delikatne dłonie i długie palce. Kogoś innego by podniecały ale nie Johna. On potrzebował kogoś spontanicznego, zabawnego. Kogoś przy kim czułby że żyje. Na przykład Rite. Ma takie same pasje jak on, jest piekna, seksowna, mądra, spontaniczna, Ideał. To był jego pieprzony ideał.
Zatrzymali się pare przecznic dalej kiedy to zgubili goniący ich patrol.
- Boże co to było- powiedziała smiejąc się i dysząć ze zmęczenia. On także się zaśmiał
-Chyba już czas na mnie. Dobranoc John.- spojrzała na niego, na jego usta i gorąco pocałowała.
Z Lisą nigdy czegoś tak pięknego nie przeżył. Może dlatego że była to po prostu Lisa. Zawsze nie w humorze na seks czy jakieś czułości.Nie dziwić się że John aż tak się podniecił widząc pół nagą Ritę skoro nie widział rozebranej kobiety od 2 lat.
Była coraz dalej, aż znikła gdzieś w ciemnościach. John ruszył w stronę parkingu zastanawiajac się gdzie zosatwił auto.
Jadąc o niczy innym nie myślał jak o Ricie. Układał w głowie scenariusze następnych spotkań. Cały czas czuł jej ciepłe usta na swojej szyji, jej szczupłe uda miedzy swoimi. Jej zapach, jej smak, jej dotyk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz